Trzy zwierzęta Katherine Pancol

Poznawanie kogoś od kuchni oznacza odkrywanie przed sobą tajemnic. W znaczeniu dosłownym to ciepłe pogaduchy w sercu mieszkania. Wyobraź sobie teraz, że otwierasz książkę i jesteś gdzie? w kuchni! Tak rozpoczynasz przygodę z trzema powieściami Katherine Pancol...


Pierwsze zwierzę Katherine Pancol – krokodyl

Książka mająca w tytule to drapieżne zwierzę rozpoczyna trylogię autorstwa popularnej francuskiej pisarki Katherine Pancol.

Znam tylko jedną trylogię. Trylogię Henryka Sienkiewicza, którą przeczytałam z zachwytem kilka razy (wiem, bez komentarza…). Obie powstały na bazie autentycznych wydarzeń historycznych. Fabułę sienkiewiczowskiej przypomnisz sobie czytając notkę o Trylogii w Wikipedii. O tym, co proponuje Katherine, opowiem Ci ja. Zaczynamy?

Historia krokodylem pisana

Kuchnia. Zwykła kuchnia w mieszkaniu. Tam się rozmawia, gotuje i tam dochodzi do rozstania z powodu trzeciej osoby w związku. Rozstania nieoczekiwanego, bo wydawać by się mogło, że wszystko jest poukładane a jednak… Jeśli znasz konsekwencje rozstań, wiesz, co dzieje się wtedy z kobiecym światem. Nie martw się jednak, bo będziesz chciała w przypływie empatii przytulić Josephine i z drżeniem serca towarzyszyć jej w zmaganiach z życiem i wychowywaniem dwóch córek.

Wynotowałam sobie…

Życie jest partnerem. Trzeba traktować je, jak przyjaciela, tańczyć z nim, dawać, dawać, nie kalkulując, a potem ono ci odpowie… Trzeba wziąć się w garść, pracować nad sobą, akceptować błędy, naprawiać je, inicjować ruch… Wówczas ono włącza się do twojego tańca. I tańczy z tobą walca. Josephine

Główna bohaterka zaprzyjaźnia się z życiem dzięki pisaniu swojej pierwszej powieści. Akcja powieści w powieści dzieje się w średniowieczu, w moim ukochanym średniowieczu. Uwielbiam tę epokę. Zdawałam z niej nową maturę, uczestniczyłam w olimpiadzie tematycznej wyprzedzając szkolnych prymusów historycznych. Po latach (ehem… piętnastu) poznałam wiele nowych ciekawych faktów społecznych, o których książki z mojej biblioteczki mi nie powiedziały… Dość jednak o mnie, wróćmy na karty książki i do poruszanych w niej wątków.

Pierwszy i najistotniejszy to wątek relacji między rozdzielonymi małżonkami, rodziców z dziećmi, między siostrami, członków rodziny między sobą. To relacje między przyjaciółmi i współpracownikami. W grę wchodzi niejeden romans. Chcę Cię jednak uspokoić – jest on podany z klasą, z wyczuciem właściwym kobiecej emocjonalności.

Nie ma fabuły bez dreszczyku emocji. Te zapewniają krokodyle, które pojawiają się w powieści przez ambicje poznanego na samym początku małżonka. Miejscami mam wątpliwości, czy Katherine umie oddawać męskie myśli, czy rzeczywiście faceci są tak emocjonalnie rozwinięci i rozdrabniają każdy szczegół. Jestem bardzo ciekawa skąd czerpała inspiracje zapisując rozmyślania mężczyzn.

Podsumujmy: Francja, Wielka Brytania bardzo bliska samej królowej, farma krokodyli… W tym wszystkim kobieta i matka dwóch zupełnie różnych córek. Pisarka jednocześnie, starająca się odnaleźć w swoich nowych realiach a w średniowieczu osadzić osoby jej współczesne…

Drugie zwierzę Katherine Pancol – żółw

Nawet jeśli życie drastycznie zaskakuje, to powrót na odpowiednie tory nie jest biegiem na 100 podczas letniej olimpiady…

Wzrusza mnie to, jak istotne jest wsparcie ze strony nieżyjących członków rodziny. Rozumiem je po śmierci mojej mamy. Nawet jeśli tylko wyobrażamy sobie, że ktoś nad nami czuwa, choćby poprzez miganie gwiazd, jak w książce, to jest to piękne i wspierające dla naszej psychiki.

Żółw, choć nie jest tak krwiożerczy, jak krokodyl, przynosi wątek kryminalny. Co więcej, sukces publikacji opisywanej w poprzedniej części, pozwala Josephine na zakup nowego mieszkania.

Podejrzewam, że nigdy nie zapomnę obcowania z tą książką. Idąc do biblioteki zastrzegłam sobie, że nie ma być wątków kryminalnych. Poprzednia historia wciągnęła mnie do tego stopnia, że postanowiłam przebrnąć przez kolejną, żeby nie mieć luki w wydarzeniach zabierając się za trzecią. Nie życzyłam sobie historii o przestępstwach a już na pewno nie seryjnego mordercy. W jednym z bardziej wciągających, choć ponurych momentów powieści – tuż obok mnie, spadł z półki zegar. Postawiony kilka miesięcy temu i cały czas stojący w jednym miejscu. Spadł akurat w chwili, kiedy byłam przejęta grozą sytuacji. Uśmiechnęłam się do zdjęcia mojej mamy, wzięłam głęboki wdech i pozwoliłam akcji rozwijać się dalej, choć od tej chwili jedno oko pozostawało mniej skupione na kolejnych kartach…

Nie opowiem Ci nic więcej, pozostawiam Tobie historię, byś była zaskoczona tym, że pomysły się nie wyczerpały, nie jest to fabuła wyciągana na siłę, byleby tylko mieć kilkaset stron tekstu.

Trzecie zwierzę Katherine Pancol – wiewiórka

To ostatnia część, w której wszystko się rozwiązuje. Każda z przedstawianych relacji ma swój pomyślny finał. Po fabule skaczą wiewiórki.

Powieść może być, podobnie jak poprzednia, czytana samodzielnie. W wymagających tego miejscach, jest nakreślony początek danego wątku.

Czytając kolejne strony, coraz bardziej przekonywałam się jak wartościowa jest to książka dla dwudziestolatków. Dwadzieścia lat. Przeżywasz pierwszą poważną miłość. Szukasz dróg realizacji ambitnych planów zawodowych. Jeśli jest ktoś taki w Twoim otoczeniu, możesz polecić tę książkę. Czytelniczka zobaczy w niej zdrową hierarchię życiowych wartości.

Dwukrotnie starsze czytelniczki, odnajdą tu radość życia, budowania życia po potwierdzonej utracie kilku najbliższych osób, po przejściach z sąsiadem mordercą… Josephine, ten mały uroczy żółwik, który koi nerwy, wreszcie wstanie z kolan. Zrobi to z innych przyczyn, niż robiła w małżeństwie. Podwaliny dalszego życia staną się mocniejsze i stabilniejsze.

Tutaj powstaje kolejna powieść. W dużo większym bólu. Szukanie pretekstu do pisania zaczyna przerastać możliwości kruchej bohaterki. Dopiero zeszyt znaleziony w śmietniku, staje się motorem napędowym.

Będziesz miała w rękach esencję sukcesu. Odpowiedzi na pytania jakimi drogami się do niego dochodzi. Zaryzykuję stwierdzenie, że powieść definiuje sukces filtrując go przez szczęście, jakie daje bliskość drugiego człowieka.

Wertując ostatnie fragmenty trzeciej części jesteś w towarzystwie zupełnie innej kobiety. Ponownie szczęśliwa czterdziestolatka, która (niedosłownie) dziękuje krokodylowi za zmiany, jakie przez niego musiała przejść.

Wpis inspirowany lekturą trzech powieści Katherine Pancol:

  • Żółte oczy krokodyla
  • Wolny walc żółwi
  • Wiewiórki z Cenral Parku
Trzy zwierzęta Katherine Pancol
5 (100%) 1 vote

12 thoughts on “Trzy zwierzęta Katherine Pancol”

  1. Przeczytałam recenzje i niestety całkowicie nic z niej nie zrozumiałam. Odniosłam wrażenie, że jest to bardziej Twoja opinia i zlepek emocji niż opis powieści. Musiałam siegnąć do „Lubimy czytać” aby zorientować się czego recenzje napisałaś. Teraz już rozumiem o czym jest ta trylogia. Przyznam szczerze, że po Twojej recenzji nie sięgnęłabym po te książki, a szkoda bo (jak wyczytałam w innym miejscu) mogą być one całkiem ciekawe.

    1. Czyli cel, jaki miałam pisząc ten tekst nie został osiągnięty. Natomiast formuła tekstu miała być dokładnie taka, jak akurat Tobie nie przypadła do gustu – no i masz do tego prawo. Nie znoszę pisać recenzji – zależało mi na innej formie tekstu. Ostateczny bilans dla mnie na ), co tez nie jest złym wynikiem. Dzięki za opinię

    1. krokodyle realnie, jako realizacja ambicji u mąłżonka. Natomiast średniowiecze to tło dla pierwszej powieści żony (Josephine)

  2. Ty już doskonale wiesz, co myślę o Twoim wpisie, ale chętnie się powtórzę, bo jest rewelacyjny! Po każdym jego fragmencie miałam pozytywny niedosyt, a to znaczy, że tak pobudziłaś moją wyobraźnię, że już teraz pragnę przeczytać wszystkie książki 😉 I chciałabym kiedyś pisać na tak wysokim poziomie jak Ty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.